Wyjazdy polskich pseudokibiców na mecze przypominają wyjazdy więźniów na mecze. Z tym, że jadą oni z własnej woli i mają uzbrojenie. Grupa takich pseudokibiców jest od samego początku eskortowana przez uzbrojonych po zęby policjantów, którzy mają na celu niedopuszczenie do awantur, a także, do konfliktów pomiędzy zwaśnionymi grupami fanów.
Uzbrojenie ze strony policji jest jak najbardziej zrozumiałe, w końcu są stróżami prawa i dbają o bezpieczeństwo obywateli. Pseudokibice także mają swoje uzbrojenie, są to najczęściej kastety, kije bejsbolowe, maczety, noże, łańcuchy, których jeśli nadarzy się okazja, używają w bójkach z osobnikami im podobnymi z drużyny przeciwnej. Wielkim problemem jest fakt, że ci ludzie próbują całe swoje uzbrojenie wnieść na stadiom i w razie jakiejś zadymy nie zawahają się go użyć. W dalszym ciągu na polskich stadionach możemy zobaczyć obrazek, kiedy oddział policji pacyfikuje zwaśnione grupy pseudokibiców używając gazu łzawiącego i broni gładkolufowej. Po meczu chuligani są ponownie eskortowani przez policję do pociągu, który zabiera ich w drogę powrotną. Podczas powrotu pseudokibice nierzadko demolują przewożące ich pociągi i demonstrują ludziom na dworcach swoje uzbrojenie.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.